![]() |
| Duy Huynh, Freedom |
Witajcie Kochani!
Ależ dawno mnie w tym blogowym świecie nie było- przez ostatnie miesiące wkraczałam do niego coraz rzadziej i rzadziej, z powodów związanych z obecnie należącą już do przeszłości szkołą, maturą z jaką mierzyłam się w pierwszej połowie maja i życiem osobistym tracąc wenę i chęć do tworzenia i prowadzenia tego miejsca. Nie znaczy to jednak, że zapomniałam o nim zupełnie- nie mogłabym. Książkowy Zawrót Głowy błądził gdzieś w moich myślach i pojawialiście się w nich i Wy. W wolnych chwilach starałam się te Wasze blogowe zakątki odwiedzać. Ciche to były wizyty- nie pozostawiałam pod Waszymi postami swoich komentarzy-ale były. I zauważyłam niektóre rzeczy Moi Drodzy- widzę, że wielu z Was żyje obecnie zbliżającymi się coraz bardziej zamaszystymi krokami Warszawskimi Targami Książki i cieszy się na spotkanie z blogerami w realu (liczę na jakieś relacje z tego wydarzenia i zdjęcia Waszych zdobyczy, które- coś czuję-małe nie będą ;)). Zarejestrowałam także rozprzestrzeniającą się w błyskawicznym tempie nową zabawę blogową, w jakiej- kto wie- może wezmę kiedyś udział (ale najpierw odpowiem na pytania Patki, która nominowała mnie do Liebster Bloger Award kilka dobrych miesięcy temu ;p) oraz smucącego mnie osobiście posta Mery, jaka po trzech latach blogowania postanowiła zamknąć Krainę Andersena. Mam nadzieję jednak, że kiedyś otworzy nam jej drzwi ponownie. Jakieś zmiany, nowości w tej blogosferze, u Was, więc są, dlatego poruszać się będę po niej na razie nieśmiało- muszę przyzwyczaić się do nich i do życia blogera od jakiego odwykłam. ;) Wróciłam jednak i to nie tylko do Was, ale i do siebie- mam nadzieję, że uda mi się tchnąć w ten mój internetowy kąt trochę nowego żywota i pasji- pewne pomysły już w mojej głowie kiełkują, a co z nich będzie zobaczymy. Zasypu recenzjami- jak to u mnie- nie ma się jednak co spodziewać- w ostatnim czasie nie byłam zbyt aktywna czytelniczo, a o pozycjach, po które sięgałam wieczorami, by jakoś odreagować zżerający mnie przed egzaminami maturalnymi stres zwyczajnie pisać nie umiem. Powrót na Zielone Wzgórze po latach i ponowne spotkanie z rodziną kochanych Borejków i ich znajomych na kartach "Jeżycjady" wymyka się bowiem wszelkim słowom, pozostawiając trudne do przedstawienia ciepło na sercu i uśmiech na twarzy. :)
Nada
P.S. Koniecznie kliknijcie w zamieszczony przeze mnie obraz, przeniesie on Was bowiem w niesamowite miejsce- stronę Duya Huynha, gdzie zobaczyć można jego przepiękne prace, jakie odkryłam zupełnie przypadkiem. Cuda-mówię Wam. :3




