Mam dobrą wiadomość dla wszystkich tych, którym lektura pierwszego tomu "Kronik Tempusu" sprawiła
radość i przyjemność- już niebawem, dokładnie 20 marca do księgarń trafi jego kontynuacja zatytułowana "Królowa na wojnie", a jej fabuła przedstawia się następująco:
W
XXI wieku, w Nowym Jorku, w całkiem zwyczajny dzień Katie
towarzyszą niecodzienne spotkania. Najpierw ukazuje jej się
dziewczyna z długimi rudymi włosami, jakby z innej epoki, potem
blady mężczyzna w czarnym cylindrze. Na koniec otrzymuje tajemniczą
notatkę, która w zagadkowy sposób wysyła ją w przeszłość…
Zwykła dziewczyna- niezwykła przygoda w czasie. W kolejnej części przygód Kate powraca do XIX-wiecznego Londynu, gdzie panuje królowa Wiktoria, a Anglia stoi na skraju wojny z Rosją. W tle tych wydarzeń szykuje się kluczowa bitwa, która może zmienić losy świata. Czy wezwanie Kate było właściwym posunięciem i przyczyni się do zwycięstwa? Czas nie jest dobrym sprzymierzeńcem, umyka z każdą chwilą...
"Magiczna
podróż w czasie w stylu E. Nesbit.” The Times
Fragment książki dla ciekawych:
"… Zanim
Katie mogła ją powstrzymać, dziewczyna pobiegła w dół po stoku.
Nie do pojęcia, jak błyskawicznie przebyła taki wielki kawał
drogi. Nie minęło wiele czasu, a znalazła się na tyłach wojsk.
To było niebezpieczne. Jakiś młodziutki żołnierz na czarnym
koniu zobaczył ją
i zaczął ku niej jechać. Miał długie
jasne loki, jak w dzieciństwie. To był Feliks.
Katie spojrzała
na Mary Seacole i w jej oczach ujrzała blask zrozumienia.
– Boże
broń – mruknęła kobieta. – Czyli Aniołek jest dzieckiem,
które przynosi pokój.
Nagle wszystko stało się jasne, jakby
podniosła się kurtyna. Aniołek, Katie i Feliks: dziecko, które
przynosi pokój, to które przynosi wojnę i pokój oraz to, które
przynosi wojnę końca świata. Wybrani, Tempus. Czy to właśnie
przewidziała Lucia? Czy teraz mają ze sobą walczyć? Z miejsca,
gdzie stała Katie, wyglądało, jakby Feliks, z szablą w dłoni,
miał zamiar zakończyć żywot Aniołka, skazując świat na
nieustanną wojnę.
Katie
długo zastanawiała się, jakie było jej zadanie. Co powinna
zrobić? Najpierw się mocno wystraszyła, pomyślała, że najlepiej
nic nie robić, zostać na miejscu, zobaczyć, co się będzie
działo. Nie była ani Angielką, ani Rosjanką. Nie należała ani
do Verusu, ani do Malumu. Żadnej z tych wojen nie uważała za
swoją. Czyż nie miała prawa chronić życia? Ktoś inny zaprowadzi
porządek. Potem jednak zawstydziła się własnych myśli. To jej
zadanie. Aniołek nie może zginąć w bitwie. Wzięła łęboki
oddech, podniosła spódnicę i trzymając krzepko laseczkę w dłoni,
puściła się w dół po stoku.
William
Howard Russell wyciągnął rękę, żeby ją złapać, ale Mary
Seacole go powstrzymała.
– Należy
do wybrańców – powiedziała, nerwowo pocierając amulet wokół
otworu. – Florence powiedziała mi, że to może się zdarzyć. Ona
musi tam iść.
Katie
biegła na pole bitwy w gęstym dymie, w którym niemal nic nie było
widać. Potykając się, brnęła, przeskakując przez rannych i
umierających. Wszędzie wokół ludzie i konie padali jak muchy. W
końcu dotarła do Aniołka. Z każdej strony groziło jej
niebezpieczeństwo: kule karabinów i armat, szable, kopyta
przerażonych koni. Jednak nic z tego nie było tak niebezpieczne jak
Feliks. Katie złapała dziewczynę, żeby odciągnąć ją jak
najdalej od zamieszania.
– Musisz
ocaleć! – krzyknęła jej w ucho. – Ocalę ich wszystkich! –
zawołała dziewczynka i Katie zrozumiała, że Aniołek celowo szła
prosto w gardziel rosyjskich armat.
Nad
nimi nagle wyrósł Feliks. Co za koszmarny widok. Już nie był
dzieckiem ani dorosłym – ale istotą opętaną. Jego loki
pojaśniały i światło wokół niego zrobiło się
nienaturalniejasne. Potem ściemniało, przybrało kolor
szaroczerwony jak zainfekowana rana. Powyżej, na niebie, potężniała
moc. Im dłużej Katie patrzyła na Feliksa, tym silniej czuła, że
prowadzi ją w ciemne, nieznane miejsce, miejsce, którego wcale nie
pragnęła oglądać. Ponad nim, ponad końmi, ludźmi, kulami,
dziwne błyskające światło Verusu zmagało się z ciemnością
Malumu. „Koniec pokoju – pomyślała. – Koniec świata. Tego i
wielu innych światów”.
Oderwała
wzrok od Feliksa i zaczęła ciągnąć Aniołka za rękę. Śmierć
dziewczyny przyniesie zwycięstwo siłom zła. Musi jakoś wytrącić
Feliksa z transu albo przynajmniej odwrócić jego uwagę. Czy można
w jakiś sposób uwolnić go od opętania? Gdyby tylko miał jakieś
ludzkie uczucia! Co mogłaby zrobić, żeby przykuć uwagę
prawdziwego Feliksa, dziecka uwięzionego przez opętańca? Już nie
dosięgnie go ludzkie szczęście ani miłość. Co jeszcze zostało?
Czy może uda się go rozzłościć?
Katie
przypomniała sobie scenę w ogrodach pałacowych. Feliks wściekł
się, kiedy powiedziano, że bawi się łódeczkami. Jego złość
była bardzo ludzkim uczuciem, typowym dla dorastającego hłopca.
Nie chciał być dzieckiem, bawić się zabawkami. To go zabolało.
To była jego pięta Achillesa.
Katie
cały czas kurczowo trzymała w ręku laseczkę. Podniosła ją i
machnęła nią mu przed nosem.
– Dzieciak!
– wrzasnęła. – Feliksie, jaki z ciebie dzieciak...i tchórz!
Walczysz z dziewczyną zamiast z Rosjanami. Feliks jest
dzieckiem!
Chłopak wpatrywał się w Aniołka, na te słowa
jednak zareagował tak gwałtownie, że koń stanął dęba.
– To
ty! – zawył. – Słabizna z ciebie! Twój wybór to potwierdza.
Żeby popierać tę dziewczynę! Nie jestem wcale dzieckiem. Jestem
mężczyzną, wojownikiem! Tylko patrz, jak cię zetnę jednym
ciosem!
Machnął
szablą. Przez ułamek sekundy Katie stała bez ruchu, patrząc na
błysk metalu..."