środa, 27 marca 2013

High Five, czyli moi ulubieni główni bohaterowie książek.

HIGH FIVE! to nowa akcja, w związku z którą na blogu pojawiać się będą rankingi ulubionych, najlepszych, najbardziej interesujących, bądź najgorszych książek, filmów, gier, postaci, itp...

Dzięki temu zarówno czytelnicy mogą poznać bliżej blogerów, jak i blogerzy czytelników, jeśli ci będą chętni na podzielenie się swoimi przemyśleniami i opiniami. Więcej informacji na blogu Zerra i Zuz. 




Przyszedł czas na piątkę ulubionych bohaterów książkowych - wybór znów straszliwe trudny, gdyż ilość miejsc na podium jest ograniczona a ja na kartach książek poznałam mnóstwo wspaniałych postaci. Ale jakoś damy radę. Oto mój ranking ( kolejność przypadkowa - uwielbiam ich wszystkich tak samo) :



Aragorn, Obieżyświat

Tej postaci wykreowanej przez Tolkiena przedstawiać raczej nie trzeba, tego członka Drużyny Pierścienia znają chyba wszyscy. Niezwykły bohater w którym próżno doszukiwać się jakichkolwiek wad- waleczny, szlachetny, odważny wojownik i skromny, wierny, kochający całą duszą mężczyzna.









Praca M.Seregon


Willam Herondale

Zdecydowanie mój ulubiony bohater "Diabelskich Maszyn" Cassandy Clare. Kocham jego poczucie humoru, sarkastyczny i kpiący ton pod którym skrywa swe prawdziwe uczucia, emocje i wrażliwość.  :) To postać niezwykle skomplikowana, tajemnicza , którą cieżko rozszyfrować. I potrafi ten pan zaskoczyć czytelnika, potrafi. :)












Źródło

Mordan ( to ten mroczny pan na obrazku xD)

Ten główny bohater "Pocałunku Kier" Lynn Raven po prostu skradł moje serce. To prawdziwy wojownik, bezwzględnie wykonujący rozkazy, oschły, brutalny, twardy, dumny, ale i honorowy, gdzieś głęboko skrywający dobre serce i potężne uczucia. Nieszablonowy charakter.
















Peeta Mellark

Peecie,  bohaterowi " Igrzysk Śmierci"  także udało sie zdobyć moją wielą sympatię. Czym? Swoją wrażliwością, szczerością, troskliwością  i opiekuńczością wobec Katniss. Wiem, że zabrzmię teraz jak głupiutka nastolatka ale co tam : on jest taki kochaaany...:)












Kolejna praca M.Seregon - uwielbiam je,
ma dziewczyna talent. :D


Katniss  Everdeen

Kurczę, Katniss okazała się być jedyną kobiecą postacią w tym zestawieniu. ;)
Lubię tę bohaterkę., mimo jej wad, które ma przecież każdy z nas i momentami irytujących zachowań. Jest to jednak dziewczyna dojrzała, odpowiedzialna, silna, niezłomna i odważna, która nigdy się nie poddaje, a przy tym troskliwa, kochająca swoją rodzinę najbardziej na świecie - jest dla niej zrobić wszystko. I za to ją cenię.   :)









No zrobione! Przedstawiłam Wam piątkę moich najulubieńszych bohaterów. A co Wami ? Jakie postaci książkowe lubicie najbardziej?


                                                                                                                     Nada 

wtorek, 26 marca 2013

Nadchodzi zima...


Nie jestem w stanie napisać takiej typowej, poukładanej, przejrzystej recenzji drugiego tomu Pieśni Lodu i Ognia. Po prostu nie mogę. Moje myśli, wrażenia, emocje po przeczytaniu "Starcia królów" to jeden wielki chaos - galopują jak szalone, kotłują się, kłębią. I wydaje mi się, że nie zdołam z nich wysnuć żadnych sensownych zdań - ciągów słów, które mogłyby w wystarczający sposób opisać tę olbrzymią książkę - tomiszcze wielkie nie tylko pod względem grubości ( liczy sobie ono bowiem 869 stron, nie licząc dodatku o królach i ich dworach - bardzo przydatnego nawiasem mówiąc ) ale i treści. Jak opowiedzieć Wam o tym dziele tak by zbyt wiele nie zdradzić, a ukazać przy tym jego istotę?
Mówiąc kolokwialnie z grubsza historia przedstawiana czytelnikowi przez autora prezentuje się następująco:(Uwaga! Osobom, które jeszcze "Gry o tron" nie czytały radzę ten akapit pominąć.)

Po śmierci króla Roberta Baratheona żelazny tron Siedmiu Królestw nawet przez chwilę nie stoi pusty. Zgodnie z prawem władzę ma sprawować potomek zmarłego władcy i Cersei Lannister - trzynastoletni Joffrey, jednakże królami, występując przeciwko sobie ogłaszają się także bracia Roberta - Stannis, lord na Smoczej Skale i młodszy od niego Renly, lord Końca Burzy. Obaj twierdzą, iż Joffrey nie ma żadnych praw do władzy, gdyż jest owocem kazirodztwa Cersei  i jej brata Jamie'ego.
Tymczasem na Północy królem ogłasza się Robb Stark i wraz z wiernymi jego rodowi lordami wyrusza przeciwko Lannisterom, chąc pomścić okrutną śmierć ojca. Od północy aż po południe Siedem Królestw płonie krawawym ogniem walk i wojen...

I taki właśnie opis po pierwsze nic nie mówi osobom, które pierwszego tomu sagi nie czytały, po drugie osobom, które dopiero planują po "Grę o tron" sięgnąć już za wiele zdradza i po trzecie osobom, które ze "Starciem królów" już się zaznajomiły wyda się taki "suchy", beznamiętny, pusty gdyż nawet w jednej setnej nie oddaje tego co się w tejże książce kryje. Jak wiele postaci na jej kartach poznamy, jak wiele niezwykłych, strasznych i pięknych miejsc zwiedzimy - co wraz z Jonem Snowem i braćmi z Nocnej Straży zobaczymy za Murem , a z Daenerys i jej niewielkim khalasarem spotkamy podczas jej wędrówki. Historii wszystkich przedstawionych w tej księdze osób nie sposób przedstawić,  trzeba ich po prostu indywidualnie dotknąć.

George R.R. Martin tworzy niezwykły świat - skomplikowany, złożony, wielowymiarowy i przerażająco realny. Krwawe intrygi i rozpusta na dworach, wojny pochłaniające zatrważającą liczbę ofiar, fałsz, zakłamanie, nędza i straszliwy głód warstw biedniejszych, niesprawiedliwość, przekupstwo i zdrady to tylko część tej przykrej wyliczanki. Autor nie boi się ani mocnego, dosadnego słownictwa, ani śmiałych scen erotycznych, czy szczegółowych opisów zdarzeń brutalnych i okrutnych - gdzie krew leje się strumieniami, a trup ściele się gęsto. Często w innych książkach tego typu "zabiegi" po prostu mnie rażą, jednak u Martina są one wyważone, naturalne. Dopełniają tę historię- ba! nawet nadają jej pewną wiarygodność. Podczas czytania nie opuszczała mnie myśl, że tak dopracowany świat musi gdzieś istnieć - być może w innym czasie, w odmiennej od naszej rzeczywistości, gdyż mimo obecnych wątków magicznych, fantastycznych jest niezwykle rzeczywisty, namacalny. I faktycznie istnieje - w niesamowitej, bogatej wyobraźni autora i sercach czytelników jego dzieł...

" Miłość to trucizna. Jej smak jest słodki, ale zabije cię niezawodnie".

Martin kreuje nietuzinkowych bohaterów - przedziwne osobistości, postaci-zagadki. Nie ma w nich żadnej schematyczności i przewidywalności - nawet protagoniści na pierwszy rzut oka do szpiku kości źli potrafią nas pozytywnie zaskoczyć, wskrzesić w nas iskierki zrozumienia dla ich postępowania. Zdumiewające jest także to, iż mało którą postać można uznać za całkowicie dobrą. Nie!W sadze Martina po prostu nie ma postaci o nieskazitelnie czystej duszy. Nawet ci bohaterowie, którym z całego serca kibicujemy, płaczemy nad ich losem, bezradnością, niesprawiedliwościom i trudom, których doświadczają mają swe wady, chwile słabości, tchórzostwa, zwątpienia - podobnie jak każdy z nas. Złościmy się na nich, ale i ich podziwiamy. Dla mojej osoby fakt, iż postaci książkowe potrafiły wywołać u mnie całą gamę sprzecznych emocji świadczy o mistrzostwie, wielkim kunszcie pisarza. I tyle w tej sprawie.

Zazdroszę osobom, które mają pierwsze dwa tomy sagi Martina przed sobą - czytelnicze podróże po Siedmiu Królestwach robią niesamowite wrażenie, zapierają dech w piersiach, wywołują zarówno zachwyt i przerażenie. Gorąco zachęcam do lektury tegoż pełnokrwistego fantasy. Ja tymczasem zabieram się za drugi sezon " Gry o tron "- chcę przeżyć tę historię jeszcze raz. No i polowanie na kolejny tom serii, "Nawałnicę mieczy" czas zacząć!

Na koniec celtycka melodia skomponowana przez Adriana von Zieglera. Jego utwory są niezwykle klimatyczne- podobnie jest z książkami Martina. ;)





piątek, 22 marca 2013

Wracam do życia ze... stosikiem!

Jakoś tak w tym moim internetowym kąciku pusto i cicho się zrobiło - nic nowego nie recenzuję, a nawet u Was nie komentuję. I to bynajmniej nie z lenistwa - ostatnio po prostu nie miałam dostępu do komputera. I weny także. Odebrała mi ją chyba zimowa pogoda za oknem- zawieruchy, mróz i tony śniegu. Kalendarz już od wczoraj wskazuje nam co prawdę wiosnę, ale pani zima wcale a wcale nie chce nas opuścić i nadal przykrywa Polskę białą, ciężką kołdrą. Pozostaje nam tylko ( a może aż ) uzbroić się w kubek gorącej herbaty i dobrą książkę. Ja na osłodę prezentuję Wam dzisiaj stosik, który niezwykle cieszy moje oczy/ serce/ duszę/ ręce/ umysł ( niepotrzebne skreślić ).



Od lewej do prawej czyli:
- " Niezgodna " Veronica Roth - promocja na bonito.pl zrobiła swoje - nie mogłam powstrzymać się przed kupnem. Bo po pierwsze uwielbiam wszelkie antyutopie i z wielkim zapałem czytam książki z tego gatunku, po drugie debiut młodziutkiej Roth zebrał skrajne opinie a ja zawsze muszę na własnej skórze sprawdzić do której grupy trafię - wielbicieli, czy zagorzałych przeciwników. :)
- " Czas honoru " - pożyczony od D. Uwielbiam ten serial - muzyka jest w nim przepiękna, aktorzy świetnie dobrani, no i historia ... czasy drugiej wojny światowej są w niezwykle realistyczny i poruszający sposób ukazane. Jak dla mnie to najlepsza produkcja TVP. Chętnie dowiem się więc więcej o losach Leny, Janka, Michała, Władka, Bronka i Wandy z książki scenarzysty serialu Jarosława Sokoła.
- " Przyrzeczeni " Beth Fantaskey - z biblioteki. A to znowu przez dziewczyny z forum - zachwalały, polecały, rozpaczały po dowiedzeniu się, że kontynuacja powyższej powieści się w Polsce nie ukaże - coś musi w tym być.  ;)
- " Bestia " Alex Flinn -  z biblioteki . Uwielbiam baśnie ( i ich filmowe wersje - animowana  " Piękna i Bestia" jest jedną moich ulubionych ) oraz wariacje pisarzy na ich temat, ich nowe aranżacje. A książka Flinn ma łączyć te dwie cechy.
- " Morze potworów " Rick Riordan - z biblioteki. Kontynuacji świetnego " Złodzieja Pioruna " ( film także bardzo lubię - oglądałam ze cztery razy :P ) nie spodziewałam się zastać w bibliotece, ale cuda się jednak zdarzają. :)
- " Moby Dick " Herman Melville, w języku angielskim - wygrana w konkursie szkolnym. Sześć rozdziałów już machnęłam - czyta się to naprawdę dobrze. Muszę szlifować język, gdyż planuję w wakacje sięgnąć po " The Iron Queen " i " The Iron Knight " Julie Kagawy w oryginale. Wydania tych książek w Polsce raczej się nie doczekamy, więc muszę wziąć się za siebie. ;)

Czytaliście coś ? A może macie którąś z książek w planach? Ja nie mogę się doczekać lektury tych powieści. Na razie muszę jednak przebrnąć przez " Lalkę " Prusa. Trzymajcie za mnie kciuki !  :D

A na koniec utwór zespołu Jorn. Uwielbiam i zespół i piosenkę.