wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie roku 2013.

Tak, Moi Drodzy nadchodzi, zbliża się wielkimi krokami i każe pożegnać nam się, rozstać z ostatnimi 365 dniami- Nowy Rok... Zanim jednak powitam go takiego kompletnie nieznanego, ulepionego z moich planów, marzeń i nadziei chciałabym podsumować ten, który już mija. Nie mogę uwierzyć, że minęło aż 365 dni od chwili, gdy żegnałam się z rokiem 2012 tutaj właśnie, wspominając o najlepszych książkach przeczytanych przeze mnie podczas jego trwania. Mijający już 2013 pod względem książkowym był tym razem czasem powrotów i rozstań- ponownych spotkań z tymi najulubieńszymi powieściami i seriami, by móc się z nimi pożegnać. I tak, przeczytałam po raz kolejny pierwsze dwa tomy trylogii "Magicznego Kręgu" i "Diabelskich Maszyn", żeby móc sięgnąć po ich finałowe tomy. Wróciłam także do "Darów Anioła", które rozpaliły moją wyobraźnię na nowo i do "Delirium", przeżywając jeszcze mocniej historię miłości Leny i Alexa. A wszystko to jest zaledwie częścią moich literackich podróży odbytych na stronach 79 powieści- z taką właśnie liczbą książek zapoznałam się w 2013 roku. Dzisiaj jednak chcę opowiedzieć Wam jedynie o dziesięciu, o powieściach w  moich oczach najlepszych, które wyobraźni i sercu Nady pozostawiły trwały ślad.




1. "Angelfall" Susan Ee
O wizji aniołów pani Ee nie sposób zapomnieć- jest ona w równej mierze fascynująca, co przerażająca. Podobnie rzecz ma się z  wykreowanymi przez nią postaciami- Penryn i Raffe szturmem zdobyli moje serducho i trafili do grona moich książkowych ulubieńców.










2. "Cień i kość" Leigh Bardugo
Podróże po Ravce, dla której inspiracją była carska Rosja to niezapomniane przeżycie- pani Bardugo stworzyła niesamowicie barwny, bogaty świat i niejednoznacznych, intrygujących bohaterów, których poznawanie to czysta przyjemność dla czytelnika.










3. "Gwiazd naszych wina" John Green
Powieść pana Greena to jedna z najpiękniejszych książek, jakie przeczytałam w swym życiu. Książka, którą przeżyłam, jak nigdy dotąd- wewnętrznie, w duszy, autentycznie.










4. "Cinder" i "Scarlet" Marissa Meyer 
Pani Meyer czaruje swoją Sagą Księżycową, oj czaruje. Jej seria to istny misz-masz gatunków literackich, w której znalazło się wszystko, to co lubię: fascynująca dystopia, kosmiczne science-fiction, wciągająca po uszy powieść przygodowa, z szybko mknącą akcją, przywodząca na myśl czasy dzieciństwa baśń i urokliwy, subtelny romans.








5. "Mechaniczna księżniczka" Cassandra Clare
Pisząc ostatni tom trylogii "Diabelskie Maszyny" pani Clare przerosła samą siebie. Stworzyła piękną, przemyślaną powieść, którą udowadnia, że jej pomysły i wyobraźnia nie mają granic oraz końca. Nie sądziłam, że można zżyć się z bohaterami literackimi do tego stopnia, iż myśl o rozstaniu z nimi na stronach finałowego tomu serii rozrywa serducho. Czytając "Mechaniczną księżniczkę" przekonałam się na własnej skórze, że jest to możliwie i naturalne, biorąc pod uwagę piękno postaci w niej się pojawiających. Na szczęście z Willem, Tessą, Jemem, Charlotte, Henry'm, Sophie i braćmi Lightwoodami nie rozstaję się tak do końca, bowiem żyć będą w mojej wyobraźni.








6. "Posępna litość" Robin LaFevers
Pani LaFevers popełniła absolutnie zachwycającą powieść z pogranicza fantasy i romansu, której akcja osadzona jest w realiach historycznych- XV wiecznej Bretanii. Przygody młodej zabójczyni Ismae służącej Zakonowi Świętego Mortaina, która znajdzie się w samym centrum intryg na królewskim dworze śledzi się z niegasnącą ciekawością i ekscytacją wzmaganymi przez delikatnie rozwijający się i nienachalny wątek miłosny. 







7. "Przez burze ognia" Veronica Rossi
Oczarowana zostałam przez książkę pani Rossi całkowicie, w styczniu mijającego już roku i nadal pod jej urokiem się znajduję- co więcej, nie zmniejszył się on nawet odrobinę. Bo niby to nic specjalnego- dystopii na naszym świecie wiele- niby nie genialnego, ale magię, świeżość, niesamowicie sympatycznych bohaterów, to COŚ "Przez burze ognia" w sobie ma i dlatego ciężko o tej książce zapomnieć.









8. "Requiem" Lauren Oliver 
Ostatnia część trylogii "Delirium" zachwyciła mnie równie mocno, jak jej dwa poprzednie tomy. Sposób pisania pani Oliver, jej poetyckie pióro, potężna wyobraźnia i przekonanie o sile miłości, które chce przekazać i swoim czytelnikom uwodzi mnie za każdym razem, gdy otwieram jej powieści.









9. "Studnia wieczności" Libba Bray
Niezwykły i niezapomniany finałowy tom trylogii "Magiczny Krąg", która zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Pani Bray- jedna z moich ulubionych autorek- dała na stronicach "Studni Wieczności" prawdziwy popis swej niesamowitej wyobraźni i przygotowała dla swych czytelniczek zachwycającą i łamiącą serce historię. 









10. "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes
Boleśnie prawdziwa i niezapomniana historia miłości dwojga ludzi, która zostanie ze mną już na zawsze. Przy lekturze powieści pani Moyes towarzyszył mi i śmiech, i łzy rozpaczy, i pęknięte serce. Wiele czasu potrzebowałam, żeby zrozumieć, że nie jest to książka o umieraniu, lecz o życiu. I nadziei.









Żegnam się już z Wami na dzisiaj Kochani, :* Życzę Wam niezapomnianej zabawy sylwestrowej i dobrego roku 2014- by był on znacznie lepszy niż ten, który mija. Pod każdym względem. :)

                                                                                                                                       Nada


sobota, 28 grudnia 2013

Wampiry z Morganville; Rachel Caine



Claire Denvers to szesnastolatka studiująca na uniwersytecie w Morganville- mieścinie położonej niedaleko jej rodzinnej miejscowości. Dziewczyna, chcąc nie chcąc musi mieszkać w akademiku, gdzie grupa dziewczyn na czele z Monicą Morell powolutku zamienia jej życie w istne piekło. Pewnego dnia docinki i głupie żarty przybierają niebezpieczny obrót- Claire zrzucona zostaje ze schodów i solidnie poturbowana. Młodziutka dziewczyna nie może już tego znieść i postanawia zamieszkać poza kampusem. Gdy w gazecie znajduje ogłoszenie mieszkańców Domu Glassów poszukujących czwartego lokatora po krótkim namyśle Claire udaje się na West Lot 716, nie przypuszczając, że znajomość z Michael'em, Eve i Shane'em kompletnie namiesza jej w życiu, gdyż to właśnie od nich dowie się prawdy o drugim, mrocznym obliczu Morganville...

Na kartach Księgi I rozpoczynającej wielotomową serię "Wampiry z Morganville" Rachel Caine zabiera nas to niepozornej mieściny gdzieś w Teksasie, pretendującej do miana prawdziwego zadupia, która dopiero po zmroku pokazuje swą prawdziwą, niezbyt urodziwą, lecz wzbudzającą strach twarz. Między wschodem, a zachodem słońca ulice Morganville świecą pustkami, a jego mieszkańcy barykadują się w domach, gdyż wówczas prym wiodą wampiry i udają się na małe polowanie. Na próżno szukać wśród nich osobnika, którego zadowoli krew jakiegoś zwierzęcia- istoty pojawiające się licznie w powieści pani Caine łakną jedynie tej ludzkiej i co więcej mają do niej prawo. Śmiertelnych mieszkańców Morganville zaś- a przede wszystkim osoby pozbawione Ochrony- sprowadzili do roli swych niewolników. Niewolników, którzy raz na jakiś czas zapewnić im mają na przykład pożywienie w postaci któregoś z przyjezdnych studentów... Intrygujące miejsce nieprawdaż? I jak interesująco mroczne. Muszę przyznać, że ja z rosnącą ciekawością wraz z Claire poznawałam niepokojące i fascynujące tajemnice Morganville, które odkryć możecie i Wy, jeśli sięgniecie po pierwszy tom serii autorstwa Rachel Caine.

„-To on?- spytał tata.- To przez niego wpadłaś w te kłopoty? -To nie ja- powiedział Shane.- Ja tylko tak wyglądam.

Mroczne tajemnice tegoż miasta i jego niejednoznaczni mieszkańcy oraz miejsce stanowiące centrum rozmów i wydarzeń z udziałem czwórki głównych bohaterów- wywołujący w Claire nieodparte wrażenie, że tętni swoim własnym życiem Dom Glassów- nadają "Wampirom z Morganville" posępnego i gęstego klimatu. Ponurą atmosferę powieści rozjaśniają jednak protagoniści książki i ich totalnie rozbrajające i rozwalające dialogi, które niejednego czytelnika przyprawić mogą o niekontrolowane parsknięcia śmiechem. A na pierwszy plan, tratując inne postaci wysuwa się ich czwórka: diabelsko inteligentna Claire, która pozbywa się maski nieśmiałej szarej myszki i zaczyna walczyć o swoje, pozytywnie kopnięta i mnie osobiście momentami irytująca Eve szokująca niejednego swoim stylem emo, wiecznie spokojny Michael, który śpi w ciągu dnia, a nocą gra na swojej gitarze i arogancki, bezczelny, wprawiony w sarkazmie, intrygujący Shane. Barwni są to bohaterowie, oj barwni, niepozbawieni jakiegoś takiego uroku i przeogromnie sympatyczni- ja podczas czytania ponad pięciuset stron Księgi I zżyłam się z nimi niesamowicie i z niecierpliwością czekam na ponowne z nimi spotkanie na kartach drugiej części "Wampirów z Morganville".

Całe szczęście, że Amber wpadł na pomysł wydania w jednym tomie dwóch książek- "Przeklętego domu" i "Balu umarłych dziewczyn"- gdyż nie wyobrażam sobie, że czytać bym je miała osobno i (O Zgrozo!) z jakimś odstępem czasowym. Tak naprawdę części te tworzą całość, skupiają się na jednym, wspólnym wątku i nazwijmy to tomik pierwszy kończy się sceną (będącą monstrualnym, zatrważającym cliffhangerem), która kontynuowana jest w tomiku drugim. Gdyby więc Wydawca zachował początkowy stan rzeczy i pozostawił rozdzielone dwie książki z serii pani Caine umarłabym z ciekawości, a tak zapobiegł mojej (choćby i metaforycznej) śmierci, co doceniam bardzo. :D

Jak widać moje dzisiejsze wypociny pozytywne są i niepozbawione entuzjazmu- najwyraźniej potrzebowałam właśnie takiej lekkiej, wampirycznej historii, w której znajdzie się i akcja gnająca na łeb, na szyję, która nie da czytelnikowi nawet chwili oddechu, i uroczy wątek miłosny, i krew (jak na prawdziwą powieść o krwiopijcach przystało) i humor. Dlatego też "Wampirom z Morganville" z czystym sumieniem daję 5/6.

„-Wolałem kiedy byłaś nieśmiałą dziewczynką. Co się z tobą porobiło? -Mieszkam z wami. -No tak.”


wtorek, 24 grudnia 2013

Życzę Wam...

Źródło*

W przerwie między sprzątaniem, ubieraniem choinki i kończeniem ciasta, które debiutuje dopiero w moim domu chciałabym Wam złożyć płynące prosto z Nadzinego (wiem- nie ma takiego słowa) serducha życzenia. Pięknych, rodzinnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia pełnych magii, radości i niezapomnianych chwil z rodziną, przyjaciółmi i przednimi książkami, spełnienia najskrytszych marzeń i wspaniałych prezentów pod choinką życzę Wam Kochani.


                                                                                                                                      Nada







* No nie mogłam się powstrzymać- musiałam, po prostu musiałam podzielić się z Wami tutaj świątecznym obrazkiem, na którym widnieją bohaterowie moich najukochańszych "Diabelskich Maszyn" Cassandry Clare. :3 Czyż nie jest uroczy? :)