wtorek, 30 października 2012

Stosik nr 1 (październikowy)

Październik był dla mnie miesiącem obfitym w książki. Odwiedziłam bowiem dwie miejscowe biblioteki (oczywiście zaopatrując się w kilka tytułów) oraz tegoroczne Targi Książki w Krakowie. Poniżej prezentuję pierwszy w historii bloga stosik, który przytaszczyłam ze sobą do domu.



Zakup własny (efekt Targów Książki):
- "Magiczna gondola" Eva Völler- Te wszystkie pozytywne recenzje blogerów i rekomendacja pani Kerstin Gier (którą uwielbiam za Trylogię Czasu) zrobiły swoje i... kupiłam.
- "Legenda. Rebeliant" Marie Lu- świeżynka na polskim rynku wydawniczym, właściwie dostępna dopiero od 7 listopada, ale na Targach można było już ją zakupić, więc nabyłam (aktualnie czytana).
Biblioteka:
- "Świat Rocannona" Ursula K.Le Guin- Cykl Ziemiomorze bardzo mi się podobał i postanowiłam sięgnąć również po inną serię autorki - Ekumenę.
- "Nadzieja" Katarzyna Michalak- Swego czasu było o tej książce niezwykle głośno. Wszyscy polecają, zachwalają - muszę, więc sama sprawdzić jaka ta "Nadzieja" jest.
- "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" Drew Magary- Zaintrygowana tytułem, okładką i opisem,  zabrałam ją ze sobą do domu.
- "Sekretna córka" Shilpi Somaya Gowda- fascynują mnie Indie- tradycje, obyczaje, kultura, codzienność ludzi je zamieszkujących. "Sekretna córka" ma tę brutalną codzienność, ciężkie życie w Indiach  pokazywać.
- "Głos serca" Jodi Picoult- Powoli odkrywam twórczość tej autorki. W swych książkach porusza bolesne, trudne sprawy, przedstawia życiowe historie. Jestem ciekawa co do opowiedzenia ma "Głos serca"...
- "Rzeki Hadesu" Marek Krajewski- No po prostu jestem bardzo ciekawa tego polskiego kryminału...
-"Pałac Północy" Carlos Ruiz Zafón- Czas nadrobić zaległości i zabrać się za książki tego hiszpańskiego pisarza. "Pałac Północy" zapowiada się interesująco...
- "Niewidzialni. Tajemnica Misty Bay" Giovanni Del Ponte- nowość wydawnictwa Zielona Sowa. Bardzo lubię wszelkie przygodowe powieści, więc nie mogłam pominąć również tej serii.
- "Nieziemska" Cynthia Hand- zabrana w ostatnim momencie, bez głębszego zastanowienia. No zobaczymy, czy będzie to książka nieziemska. ;)
"Ojciec  chrzestny" Mario Puzo- pożyczona od P.


Na koniec piosenka z filmu Tima Burtona "Miasteczko Halloween".  ;)
                                                                                                                                Nada



środa, 24 października 2012

Meghan w Krainie NigdyNigdy



"Tym razem musisz się zakraść beze mnie. Daję po szkole korepetycje.- (...)Korepetycje? Komu? -(...)Scottowi Waldronowi.-Co? - Robbie skrzywił się z obrzydzeniem. - Temu mięśniakowi? A co, trzeba go nauczyć czytać?Spojrzałam na niego ze złością.-To, że jest kapitanem drużyny futbolowej, nie znaczy, że masz zachowywać się jak dupek. A może jesteś zazdrosny?-Och, no pewnie, o to chodzi. - Robbie uśmiechnął się krzywo. - Zawsze chciałem mieć iloraz inteligencji kamienia. A nie, czekaj, nie obrażajmy kamienia. - Prychnął."






Meghan Chase to zwykła nastolatka, mieszkająca wraz mamą, młodszym braciszkiem i ojczymem w niewielkim miasteczku w Luizjanie. Rodzina Chase'ów żyje skromnie, wręcz ubogo, utrzymując się z hodowli zwierząt. Młoda dziewczyna nie posiada supermodnych ciuchów, najnowszych gadżetów i dodatków, nie obraca się w towarzystwie najpopularniejszych osób w szkole  - jest przez nich po prostu  niezauważana. Posiada za to jednego prawdziwego przyjaciela - żartownisia i psotnika Robbiego Collera. To właśnie z nim ma spędzić swe szesnaste urodziny. Meghan nawet  nie przypuszcza co wydarzy się w dniu jej święta...

Czteroletni braciszek dziewczyny, Ethan, zachowuje się dziwnie, wręcz agresywnie i w ogóle nie przypomina wrażliwego i spokojnego dziecka,jakim był jeszcze kilka dni wcześniej. Jego zachowanie wzbudzi zaniepokojenie Meghan. Wówczas Rob wyjawi jej zdumiewającą prawdę...
Czy to możliwe, by magiczne istoty istniały i porwały jej brata, podrzucając na jego miejsce odmieńca?
Meghan będzie musiała uwierzyć przyjacielowi  i wyruszyć na poszukiwania Ethana do... Krainy Magii!

"-Zaraz, zaraz.. -Uniosłam ręce. - Oberon? Tytania? Jak w "Śnie nocy letniej"? To przecież tylko stare baśnie.- Jasne, stare - odpowiedział Robbie. - Ale nie baśnie.Szlachetnie urodzeni są nieśmiertelni. Ci, o których powstały ballady, pieśni i opowieści, nigdy nie umierają. Wiara,uwielbienie, wyobraźnia... zrodziliśmy się z marzeń i lęków śmiertelników, więc póki będą o nas pamiętać , choćby niewielu, będziemy istnieć."

Świat wykreowany przez Julie Kagawę zachwyca barwnością  i różnorodnością. Kraina NigdyNigdy na pewno nie jest jednolita pod względem gatunków istot ją zamieszkujących. Spotkać tam można piękne, aczkolwiek bardzo niebezpieczne i zwodnicze elfy, rozrywkowe satyry, złośliwe gobliny, ciekawskie syreny, przerażające trolle i ogry, zwodniki, czy kelpie. My przemierzamy tę krainę wraz z Meghan, psotnym Robinem Koleżką, dumnym kotem i pewnym chłodnym księciem z Mrocznego Dworu - w skrócie mówiąc, wraz z niezwykle ciekawą i barwną gromadką.

Sceneria świata przedstawianego przez autorkę  nieco przypomina uniwersum "Alicji  w Krainie Czarów", czy "Opowieści z Narnii", co ja uważam za wielki plus, gdyż uwielbiam obie te pozycje. Ale oczywiście Kagawie własnej pomysłowości odmówić nie można. Powołała ona do życia całkiem nową rasę elfów,  rasę, która zrodziła się z ludzkich marzeń o postępie, rozwoju nauki i technologii. Co ciekawe nawet w czarodziejskiej krainie widać echa nowoczesności. Także magiczne istoty lubią sobie popląsać w nocnym klubie... ;)

Co tu dużo mówić -  ja dałam się Kagawie oczarować. Mam słabość do opowieści o wszelkich baśniowych krainach. "Żelazny król" na pewno jakieś tam wady ma, bo na przykład pewne wydarzenia są bardzo łatwe do przewidzenia, a bohaterowie są lekko schematyczni, ale uroku im odmówić nie można. Tak więc, przymrużam oko na wszelkie drobne mankamenty, gdyż przy lekturze tejże książki bawiłam się po prostu przednie, na moment oderwałam się od rzeczywistości i  z zachwytem podróżowałam po  krainie NigdyNigdy.

Ocena: 9/10

Na koniec zamieszczam piękną pracę  M.Seregon , przedstawiającą trójkę głównych bohaterów  "Żelaznego Króla"  (mam nadzieję ,że nie będzie miała nic przeciwko temu). Dziewczyna ma prawdziwy talent, szczerze zachęcam do pooglądania jej prac, są po prostu śliczne.


I tradycyjnie piosenka. Tym razem niedawno odkryty utwór, który wręcz za mną "chodzi" . ;)



sobota, 20 października 2012

Uzdrowicielka i Bestia ...



Mordan, pierwszy dowódca armii króla Haffrena, zostaje pilnie wezwany z obozu wojennego przed oblicze swego władcy. Wykonujący wszelkie ordynanse konsekwentnie i bez litości, wojownik Kier, ma kolejną, niezwykle ważną misję. Na rozkaz władcy Telmáhru ma uprowadzić uzdrowicielkę z ludu Nivardów, Lijanas i przyprowadzić ją przed jego oblicze. Młoda kobieta jest jedyną nadzieją na to, że Haffren pokona dręczącą go od dwudziestu zim chorobę i powróci do zdrowia...
Przy pomocy podstępu, Mordan dostaje w swe ręce uzdrowicielkę. Ku jego zdziwieniu Lijanas nie będzie posłusznym, uległym i przerażonym jeńcem. Kobieta myśli tylko o ucieczce.
Misję Kiera będą utrudniały wojska nivardzkie,wysłane przez króla Rusana, na pomoc młodej uzdrowicielce oraz przerażające stworzenia, uznawane dotąd za postaci z legend i bajek- pożeracze dusz...


Autorka wykreowała wspaniałe, na długo zapadające w pamięć postaci, niezwykle realistyczne charaktery, które będą żyć w naszej wyobraźni i w naszych sercach. Moje skradł Mordan- postać bynajmniej nie schematyczna, charakter niezwykle skomplikowany, łączący w sobie zarówno dobre i jak złe cechy. To prawdziwy wojownik, bezwzględnie wykonujący rozkazy, brutalny, oschły, dumny, ale honorowy. Niezapomnianą sylwetką kobiecą jest natomiast Lijanas. Kobieta krnąbrna, zadziorna i odważna. Niezłomnie walcząca o swoje racje, w środowisku zdominowanym przez mężczyzn. Tego typu bohaterki bardzo rzadko spotykamy w literaturze, Lijanas jest więc na swój sposób wyjątkowa.
Co wyniknie z jej spotkania z Mordanem?
Nie możemy zapomnieć również o postaciach pobocznych. Na uwagę zasługują także inni Kierowie, towarzysze broni Mordana tj. Brachan, czy Levan. Bardzo intrygujacą postacią jest "szalona" królowa Telmáhru, król Haffren, Ladakh, czy książę Ahmeer. W "Pocałunku Kier" każdy bohater ma swoją historię, każdy odgrywa jakaś mniej lub bardziej ważną rolę w przedstawianej przez autorkę opowieści.

Lynn Raven stworzyła niesamowitą. przepiękną opowieść fantasy. Opowieść o mężnych wojownikach, o czasach, gdzie słowo "honor" miało wielkie znaczenie, o zwaśnionych królestwach, magicznych stworzeniach i fascynujących ludach. Podczas lektury "Pocałunku Kier" poobserwujemy dworskie intrygi, wielkie namiętności, wraz z bohaterami przemierzymy Pustynię Słoną, zatrzymamy się w mieście wykutym w skale i poznamy zadziwiające stworzenia. Ja zakochałam się w tej historii i w jej bohaterach. Wiem, że jeszcze wiele razy do niej wrócę. Tymczasem Wam szczerze polecam tę niezwykłą książkę.

                                                                          Nada




Ocena: 10/10!

P.S. Zapewne nie sięgnęłabym po "Pocałunek Kier", gdyby nie Tirindeth . Jej recenzja umieszczona na forum  ksiazkimlodziezowe.fora.pl (gdzie również ja się udzielam) tak mnie zaciekawiła, że zaryzykowałam, kupiłam "Pocałunek..." i ...przepadłam.  ;) Tak więc dziękuję serdecznie!
I na koniec piękny, (ponownie )celtycki utwór, który "przewijał" mi się przez głowę podczas lektury tejże książki: